g-Book
add
look


Ja
O mnie

Oni
Cigi
Adam
Qzn
Jasiu (Abstynent)
Micha¶
Oosmy

One
Madzia W.
Madzia D.
Ania Mazur
Ramu
Ania U.

Szczurek
Marcelina
Ewa
Kasia D.
Justyna
Ania M.
Ka$q$
Em
Dzika
Ola


2005
grudzień
listopad
wrzesień
maj
kwiecień
2004
grudzień
wrzesień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
paĽdziernik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec


Created by Debbie
for blog.layouts

Życzenia.
jako ze do wigilii juz dni kilka, a dzisiaj w szkole panowal taki swiateczny i zyczeniowy nastroj, ze hej, to ja moze tutaj tez cos machne.

"Szczescie to nie ideal niedoscigniony. z poezji czy traktatow filozoficznych. szczescie pelne, dojrzale, spokojne ma swoj wymiar. miejsce i czas, w ktorych zastyglo jak w kropli bursztynu..."

Wysokie Obcasy, sobota 10 grudnia 2005 Nr 49 (347)


I ja wlasnie zycze wielu takich bursztynkow. tak duzo, ze bedzie z nich mozna zrobic sznur na szyje. podwojny albo potrojny nawet. i bransoletki dwie i kolczyki.
zycze tego tak sobie jak i Wam all.

kapla-chwilka 2005-12-20 18:58:07
skomentuj (7)
mysl szalona.
jak na dzisiejszy calkiem zwykly szarawy i cholernie zimny dzien.
mysl ta: napisac notke.
tylko chyba wypadlam z wprawy, niestety. bo o czymze tu pisac? o tym, ze jest 19.15? ze zima przyszla?
a moze o tym, ze chcialabym a nie moge?
to jest wlasnie to, co mnie wkurza najbardziej.
np. chce jechac w sina dal - nie mam prawa jazdy.
chce pojsc do kina na 9.00 - mam wtedy lekcje.
chce isc na sanki - nie ma sniegu.
a, sranie. sranie po scianie. sranie w banie po scianie.
oj biednawa ta notka. zmarznieta jak ja. szronem pokryta. moze zrobie jej herbatki i sobie przy okazji.
na wszystko wokol trzeba czekac. na autobus, na swieta, na ferie, na wakacje, na 18-te urodziny.
czekanie nawet przyjemne jest, ma w sobie to cos. taka mila i sympatyczna niecierpliwosc. ja wiem o co w tym wszystkim chodzi. bo wtedy moge sobie wyobrazac jak to bedzie. zawsze bedzie cudownie, wymarzenie, bez zgrzytow i przykrosci. moge sobie fantazjowac, ukladac male scenki i nawet duze fragmenty, dobierac dokladnie slowa i gesty. na tym polega magia wyczekiwania.
a potem - przychodzi sobie to na co czekamy. i sobie trwa. jest fajnie. albo i nie. i mija. tak po prostu bez pytania zadnego. bezczelnie. nawet nie potrafi zwolnic jak jest dobrze, tak jak chcialam.
a potem - poczucie, ze zostalam na lodzie. wykorzystana przez czas. juz nie ma na co czekac. pustka terazniejszosci. i wtedy nie moge sie do niej przez jakis czas dostosowac. i tego nie lubie, oj nie lubie.

czesc, pozdrawiam.

kapla-chwilka 2005-11-24 19:38:02
skomentuj (11)
W raz sam na poniedzialkowe popoludnie i nie tylko.
"My¶li, których sie nie zdradza, ci±ż± nam, zagnieżdżaj± się, paraliżuj± nas, nie dopuszczaj± nowych i w końcu zaczynaj± gnić. Staniesz się składem starych smierdzacych mysi, jesli ich nie wypowiesz."

fragment "Oskara i Pani Róży" Erica Emmanuela Schmitta
kapla-chwilka 2005-09-26 18:08:41
skomentuj (3)
Szyk pstryk.
Ostatnio lubię się bawić szykiem. Szykiem lubię ostatnio bawić się. Lubię bawić się ostatnio szykiem. Się lubię ostatnio bawić szykiem. Bawić szykiem ostatnio lubię się.


kapla-chwilka 2005-05-26 11:47:41
skomentuj (20)
Żabie udka.
72 żabie udka, 20 dag masla, 15 dag pszennej m±ki, 750 ml wytrawnego bialego wina, 50 ml jasnego piwa, 40 ml smietany, 3 surowe zoltka, 2 cytryny, 4 szalotki (cokolwiek by to nie bylo), 5 zabkow czosnku, garsc posiekanej natki, sol i pieprz do smaku

Żabie udka wloz do garnka i polej piwem. Po 2 godzinach odcedz. M±kę wysyp na duzy talerz, obtocz w niej udka. W rondlu stop maslo. Na goracy tluszcz wrzuc posiekane szalotki (cokolwiek by to nie bylo) i czosnek, a nastepnie wloz udka. Smaz 10 minut, delikatnie mieszajac od czasu do czasu (udka nie powinny sie przyrumienic). Przypraw do smaku sola i pieprzem, wlej biale wino. Du¶ jeszcze 10 min na malym ogniu. W tym czasie ubij widelcem ¶mietanę i żółtka, wlej do rondla z żabimi udkami, lekko wymieszaj. Kilka minut przed koncem duszenia dodaj jeszcze sok wyci¶nięty z obu cytryn i posiekan± natkę. Ułóż udka na talerzu i polej je sosem, w ktorym sie gotowaly.

kapla-chwilka 2005-04-11 19:58:08
skomentuj (12)
I po burzy:)
rowerek prawie zardzewial.Trzeba go naoliwic, a skoro sie rozpisalam przy pracy z polskiego to trzeba to wykorzystac i uratowac rowerek przed skupem zlomu.
nastal koniec semestru.Mam uczucie,jakbym byla na statku i przeszla przez ogromny sztorm trwajacy 3,5 miesiaca.Burza sie skonczyla, woda przestala sie wlewac przez burty, morze sie uspokoilo i teraz tylko nieznacznie faluje pod delikatnym wietrzykiem. slonce swieci (chociaz szczerze mowiac, to ja czekam z niecierpliwoscia na pierwszy snieg z prawdziwego zdarzenia).Co najwazniejsze jest spokojnie i cicho.
I Malysz wygral konkurs:))))) boze,jak ten czlowiek mi dzisiaj poprawil nastroj. pokazal tym dziadom wszystkim,ze mozna sie podniesc i wygrywac dalej. zamknal im geby nareszcie.
hmm,troche sie pozmienialo w sumie.ale to co dla mnie najwazniejsze jest ciagle takie same.
i na tym wlasciwie poprzestane,bo nie jestem ekshibicjonista zeby na blogu sie wywnetrzac.napisze jeszcze tylko,ze bylam grzeczna dziewczynka i ze przyszedl do mnie mikolaj.i ze jestem chora, ze jutro jest koncercik, ze stuart sie obkrecil raz, ze zachowanie niektorych ludzi mnie przeraza czasami.
wstawilabym zdjecie drogiej pani prof szterenberg z kotem,ale to bylby plagiat.
kapla-chwilka 2004-12-11 19:26:47
skomentuj (20)
przejażdżka sobotnia.
piszę to jeszcze raz,bo jestem bardzo upartym osłem i sie nie poddaje. zreszt± - teraz będzie jeszcze lepsza. bo co mi kurde jaki¶ komputer bedzie podskakiwał,nie?

a postanowiłam pojezdzic na moim rowerku, bo stoi taki samiutki i stoi kolo tego drzewka. czeka cierpliwie az na niego wsiade.

na pierwszy rzut oka (pamietajcie, okiem nie nalezy rzucac) sobota calkiem nieciakwa i do chrzanu. no bo pada, bo slonce pooooooooooszlo, bo sie wczesnie robi ciemno, imprezy jak nie bylo tak nie ma, wymieniac dalej nie musze. dzien wprost idealny dla osob o ponurych twarzach i zmarznietych cialach.

a guzik. sobota jest taka jaka sobie namalujesz. taki oto wniosek zrodzil sie dnia dzisiejszego w mojej mozgownicy. no bo wystarcza zupelnie trywialne, bzdurne do granic wytrzymalosci dla niektorych czynnosci. np.:
* pojsc na sksy i przekonac sie o swoich niebywalych predyspozycjach siatkarskich,
* udac sie z rodzicielami do sklepu i zakupic 6 par kololowych skarpetkow, cynamonowa herbatke, rozowe kapciuchy z kawiatkiem oraz bananowy blyszczyk,
* paradowac przed lustrem w owych skarpetkach i kapciach spiewajac beatlesow,
* trenowac na domownikach udzielanie pierwszej pomocy,
* czekać po prostu z niecierpliwoscia dziecka na jutro.

teraz bedzie ostatnie zdanie.

kapla-chwilka 2004-09-26 11:30:48
skomentuj (10)